Marmurowa Tamara

Tamara Arciuch, na planie serialu „Halo Hans!” gra kilka ról. Była już rosyjską łączniczką w stroju z Ninoczki (komedia z Gretą Garbo z 1939 r.), węgierską aktorką występującą w filmie kręconym przez von Stoheima, a jej najnowsze (ale nie ostatnie) wcielenie to Anna, historyk sztuki poszukująca „Mazowieckiej Wenus” - cennej rzeźby, której twarz jest identyczna jak twarz pani historyk czyli… Tamary Arciuch. Do odcinka „Marmurowa kochanka” Tamara przygotowywała się od 3 tygodni, bo pod koniec lutego, w jednym z warszawskich teatrów powstał odlew jej twarzy.
A wyglądało to tak: wczesnym popołudniem nasza bohaterka stawiła się dzielnie w rekwizytorni wraz z… czepkiem kąpielowym, pudelkiem tłustego kremu i odwagą w sercu, bo to przede wszystkim było jej potrzebne najbardziej. Po krótkich przygotowaniach - zmyciu makijażu własnego (i śmiesznej uwadze rekwizytora „a te rzęsy to pani czy sztuczne bo takie długie? Jak sztuczne to proszę odkleić”), nakremowaniu twarzy i założeniu czepka kąpielowego - Tamara położyła się na wielkiej leżance z dwiema plastikowymi rurkami w nosie, przez które miała oddychać. Chwilę potem została poinformowana co ją czeka za moment:
- „Teraz zabezpieczamy pani okolice wokół oczu i nałożymy masę gipsową, o tę, na pani twarz. W miarę jak zacznie zastygać, będzie się robić coraz gorętsza. Z tym gipsem powinna pani leżeć przez 5 minut, żeby dobrze związało, ale jeśli pani nie będzie dawać rady, proszę stukać palcami w leżankę i proszę pamiętać, że nie wolno się pani w ogóle poruszyć, a twarzą to w żadnym wypadku”. I proszę pamiętać o oddychaniu - przez rurki”.

Patrząc na twarz Tamary pokrytą w całości gipsową lawą naprawdę trudno było uwierzyć, że tam „w środku” jest ona. Nasza „piękna” Anna dzielnie trzymała się przez 3 minuty, ale potem widać było wyraźnie jak coraz szybciej i głośniej jej dłoń stuka w leżankę… Rekwizytor i jego pomocnik, stojący nad Tamarą zdecydowanym ruchem ściągnęli gipsową maskę z jej twarzy a z Tamary wydobyło się długie i przeciągłe westchnie ulgi, że już po wszystkim:
- „Na początku, było OK., ale kiedy faktycznie ta masa zaczęła zastygać, zaczęłam czuć jakby moją twarz zakleszczał, coraz mocnej, parzący, gigantyczny głaz a w głowie pojawiła się myśl, że za chwilę się uduszę. Wrażenie potęgował fakt, że w oczach miałam totalna ciemność, pojawiło się też uczucie, że przestałam słyszeć. Gdybym miała klaustrofobię, uciekłabym po 5 sekundach. Wytrzymałam i tak długo bo starałam się myśleć o zupełnie czymś innym, żeby zapomnieć o tym czymś, co mam na twarzy”.
Kiedy Tamara zerknęła na zdjęcie z „tym czymś”, wykrzyknęła tylko „łaaał, to ja tak wyglądałam”?
Dwa tygodnie później na planie w Ursusie pojawił się naturalnych rozmiarów posąg, o kształtach i twarzy Tamary Arciuch. Nadszedł czas, żeby na rzeźbę przerobić Piękną Nieznajomą (w tym odcinku raczej Piękną Szarą Mysz). I tu do akcji wkroczyły panie charakteryzatorki. Po zakończeniu sceny z Klopsem (Bartek Kasprzykowski), Tamara zniknęła w charakteryzatorni, a kiedy dwie godziny później na planie ”stanęły” obok siebie się dwa posągi, po hali rozniosło się „O rety, Tamara…” Niesamowitości dodawał fakt, że ta scena kręcona była grubo po północy…

Zapraszamy do galerii. Zobaczcie jak powstawał odlew twarzy Tamary i jak prezentowała się jako marmurowa kochanka.

1 komentarz »

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu.

  1. Co do Tamary to jest fajną aktorką co do strony to też jest fajna , chciała bym zobaczyć już ten serial Halo Hans… Pozdro

    Komentarz autor Kasik — 17 marzec 2007 #

Dodaj komentarz