Klaps Klopssa.

18 lutego 2007 roku padł pierwszy klaps na planie serialu „Halo Hans!”. Ale zanim to się wydarzyło kierownik planu przyniósł biały, ceramiczny talerz, na którym wszyscy zgromadzeni położyli dłonie i kiedy reżyser (Wojciech Adamczyk) powiedział tajemnicze zaklęcie symbolizujące szczęście w czasie zdjęć, talerz został rozbity w drobny mak. Każdy dostał na pamiątkę po jednym z tysiąca kawałków.

W Galerii znajdziecie zdjęcia z pierwszych 3 dni zdjęciowych.  Jest na co popatrzeć!

Jeszcze tylko ostatnia próba odgrywanej sceny, sprawdzenie sprzętu, poprawki charakteryzatorskie i parę minut później rozległ się donośny głos reżysera „Cisza na planie! Akcja! ”. W tym momencie oko kamery zwróciło się na wchodzącego zamaszyście Grzegorza Wonsa (Adolf Kaput, właściciel restauracji „Paradis”), który wyraźnie poirytowany, zatrzymał się przed ogromnym napisem „Warsztat samochodowy – nur fur SS”. Minutę później na planie pojawił się Bogdan Kalus (von Slodowy) i kiedy mówił swoją kwestię nagle rozległ się głos reżysera – STOP. Wnikliwe oczy producenta (Maciej Strzembosz), obserwujące na monitorach akcję, wypatrzyły blikujące światło na drzwiach bramy. Kiedy go zlikwidowano, na planie znów rozległo się „Cisza na planie! Akcja!”.
I wtedy - „Oko kamery zwróciło się na wchodzącego zamaszyście Grzegorza Wonsa Adolf Kaput, właściciel knajpy „Paradis”), który wyraźnie poirytowany, zatrzymał się przed ogromnym napisem „Warsztat samochodowy – nur fur SS”. Minutę później na planie pojawił się Bogdan Kalus (von Slodowy) i kiedy mówił swoją kwestię, nagle rozległ się głos reżysera – STOP…”
Wszyscy zaskoczeni odwrócili głowy w stronę reżysera. Aktorzy grali świetnie, nic się nie odbija, nic nie świeci… Co się stało? Okazało się, że na planie, zupełnie nie wiadomo skąd pojawił się ochroniarz, który wszedł w kadr, a tego scenariusz nie przewidywał… Kiedy usunięto pana ochroniarza, znów rozległo się donośne „Cisza na planie! Akcja!”. „Oko kamery zwróciło się na wchodzącego zamaszyście…”
         Tego dnia słowa „cisza”,  „akcja”,  „stop”, powtarzano ładnych kilkadziesiąt razy. Od rana do późnych godzin wieczornych. A to dopiero początek…       

 

Nie ma komentarzy »

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu.

Dodaj komentarz