Coś w rodzaju limeryka dla Wojciecha Adamczyka

Gdy niedziela znika za płotem,
Mistrz Wojciech układa w głowie obrazki z polotem.
Jak ustawić ma kamery, by nie fruwały cholery
A kiedy serialu plan ogarnie myślami,
Idzie spać, bynajmniej nie z kurami
Lecz gdy kur zapieje złoty, zwleka się do roboty.
Do Ursusa srebrna bryka wiezie Wojciecha Adamczyka
Rześki, ochoczy i żwawy opuszcza granice Warszawy.
Na plan Hansa wkracza w pląsach,
Pomimo wczesnej godziny, nikt się na niego nie dąsa.
A gdy przycupnie już przed monitorem
Nie wygląda jakby stać się miał potworem
(Ani uzurpatorem).
I choć zdzielił tortem bohaterkę na planie,
Nawet Hilda Klopss wie, że nie jest tyranem
A pewien pan, będąc jego fanem
Twierdzi, że bez skazy jest tytanem.
Arystofanesa odróżnia od Arystotelesa
I wie, że imię żeńskie to na przykład Teresa.
Pamięć apriorycznie ma wyjątkową,
Absolutnie nie jałową.
*
Wiec niech nam żyje 100 lat
Swą boskość niosąc przez świat.
Tego właśnie Mu życzymy,
Bo są Jego imieniny
.
.
| kategoria: 1. Nowości |

Nie ma komentarzy »

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu.

Dodaj komentarz