Statyści i rybka.

dsc_7342.jpg

Powszechnie znane powiedzenie mówi – dzieci i ryby głosu nie mają. Na planie „Halo Hansa!” nie ma dzieci (uff :-)), ani tym bardziej ryb. Ale od czasu do czasu, szczególnie kiedy kręcone są sceny w knajpie „Paradis” lub na ulicy, pojawiają się statyści. Ale co oni mają wspólnego z rybkami? - zapyta ktoś.

dsc_0451.jpg

Zaraz to wytłumaczymy: przed każdym ujęciem, reżyser Adamczyk siada w bliskiej odległości od aktorów i patrzy na przebieg sceny. Czasem jest tylko jedna próba, czasem ktoś z aktorów ma sugestie, które mistrz Wojciech z reguły uwzględnia (wydaje nam się, że jest to ewenement na skalę światową) a w scenach, w których są statyści, instruuje ich co mają robić. A wygląda to „z grubsza” tak:
Scena w knajpie – odcinek „Akcja modelka”.
- „Szanowni Państwo. Jesteśmy na planie serialu komediowego „Halo Hans!”. Pamiętajcie, że od chwili włączenia kamery, obowiązują was rozmowy „na rybkę” a to oznacza, że ruszacie ustami ale nie wydobywa się z nich żaden dźwięk. „Gwarki” będziemy dokręcać później, po zakończeniu sceny z udziałem aktorów. Podkreślam, bo to ważne – ruszamy ustami bezdźwięcznie. Teraz tak: pan, który siedzi z panią, przy drzwiach. Tak, to do pana. Proszę uwodzić tę panią, a pani, proszę się czuć uwodzona… Panowie przy stoliku na środku knajpy, proszę jeść obiad. Jak panowie piją piwo to proszę je pić, a to oznacza, że to piwo ma znikać z kufla. Pani przy stoliku z trzema panami. Proszę się śmiać, ale bezdźwięcznie. Proszę pamiętać o najważniejszym - wszyscy współpracujemy z aktorami i reżyserem. Za chwilę będzie nakręcana scena, w której roztrzęsiony szef knajpy Adolf Kaput, tłucze kolejne butelki z winem, podając je Brudnerowi i Hildzie Klopss. Proszę patrzeć z zainteresowaniem na to co się dzieje na planie, wsłuchujcie się w rozmowę Hildy i Brudnera, żeby się dowiedzieć co tak wstrząsnęło Kaputem, że bez opamiętania tłucze te flaszki. Przypominam: obserwujemy i komentujemy, ale na rybkę.”

dsc_7002.jpg

.Jakiś czas później, po ostatecznym nagraniu sceny, reżyser znów ma zadanie dla statystów - „A teraz nagrywamy „gwarki”. Rozmawiamy, rozmawiamy. Nie, nie tak, za cicho rozmawiacie. To ma być wyraźnie słyszalny gwar. Nie za głośny, nie za cichy. Ale gwar. Pani z trzema panami - teraz może się pani śmiać. No, bardzo dobrze. Koniec sceny”.
Tak właśnie reżyser Wojciech mówi do statystów. A głos ma spokojny, ciepły i wystarczająco… mocny i zdecydowany, żeby zapadł w uszach.
Aby zobaczyć efekt pracy aktorów, statystów, i ile w tej scenie zbił butelek Adolf Kaput, trzeba jeszcze troszkę poczekać. Do września.

dsc_0550.jpg

Nie ma komentarzy »

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu.

Dodaj komentarz