Marek Barbasiewicz

Pierwszy amant polskiego kina, który sam powiedział o sobie: „irytują mnie już od dawna te moje role lirycznych i przystojnych, zagubionych, w wykwintnych garniturach. Chętnie zagrałbym obdartego włóczęgę”. Nigdy nie wiadomo kiedy spełniają się marzenia… Na planie serialu „Halo Hans!” w godzinach wczesno porannych, Marek Barbasiewicz pojawił się jako dostojnie wyglądający profesor Leopold Rheumann von Tuppten, by w ciągu 14 godzin, przybrać zupełnie inny wygląd – twarz i garnitur pochlapane farbą, połamane, sklejone plastrem okulary, całość wymięta, brudna i z lekka posiniaczona.

Zagrał przedstawiciela centralnej Komisji ds. Czystości Rasy, który przyjechał „do jednego z miast Generalnej Guberni”, albowiem w tym mieście były dwie osoby, które stanowiły przedmiot jego zainteresowania - jednej z nich miał nadać tytuł Aryjczyka roku, drugą odbić z rąk wroga. Ta pierwsza osoba (a w właściwie ten pierwszy) okazała się kolosalną pomyłką, druga kolosalną mistyfikacją. A po drodze zdarzył się cały szereg przezabawnych, absurdalnych sytuacji. I to wszystko w „Halo Hans!”.

A tak a`propos marzeń - kiedy tak patrzyliśmy na Marka wieczorem, a wyglądał dość „słabo”,  doszliśmy do wniosku, że nawet pod tym łapserdackim wyglądem wciąż był niewiarygodnie dostojnym i przystojnym mężczyzną.

Pierwszy amant polskiego kina, który marzył, żeby zagrać obdartusa…

Marek Barbasiewicz urodził się 5 lutego 1945 w Przeworsku. Jest absolwentem średniej Szkoły Plastycznej w Poznaniu i łódzkiej PWSFTviT. Grał w łódzkim Teatrze Nowym, oraz warszawskich – Ateneum i Polskim. Od 1997 r. jest aktorem  Teatru Narodowego w Warszawie. Znany z seriali: „Psy 2. Ostatnia krew”, „Fala zbrodni”, „Summer love”.  

Nie ma komentarzy »

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu.

Dodaj komentarz